Przygotowywanie prezentacji- skąd brać wiedzę? #PrzedstawToDobrze

Kontynuacja.

#PrzedstawToDobrze to cykl artykułów poświęcony projektowaniu prezentacji.
Projektowaniu? Dokładnie! W pierwszym wpisie wspominam o tym, że bardzo często, słysząc polecenie: „przygotuj prezentację”, siadamy przed komputerem, odpalamy PowerPointa i kopiujemy Internety. Następnie opakowujemy to we wszelkie efekty fruwająco- skaczące, które zagrażają wystąpieniem tzw. oczopląsu u odbiorcy. To jeden z błędów, o którym piszę. Opowiadam w sumie o 10, które zdarza nam się popełniać podczas projektowania wystąpień. Bohaterem jest Krzysiek, który ma trochę kłopotów w pracy i to ma ścisły związek z prezentowaniem właśnie. Jeśli będziemy unikać tych 10 błędów, które czają się na drodze naszego prezentacyjnego życia- nie będziemy Krzyśkami.

W drugim wpisie wzięłam na tapet slajdy. Myślę, że każdy z nas ma gdzieś w głowie takie przykre wspomnienie, a mianowicie totalnie nudą  prezentację, która wypełniona jest po brzegi tekstem, który (o zgrozo) odczytywany jest przez prelegenta. Mam nadzieję, że macie też dobre wspomnienia- angażujące wystąpienie, które ma wsparcie w postaci dobrych, spełniających swoją rolę slajdów o przyjemnym zabarwieniu urodowym. Dowiesz się m.in. kilku rzeczy o naturalnym przetwarzaniu informacji przez mózg odbiorcy, spójnej kolorystyce, która jest przyjazna oczom, jak wyróżniać niektóre elementy oraz jak sterować uwagą publiczności.

A teraz…

Pomyślałam sobie, że żeby zaprojektować dobre slajdy, trzeba wiedzieć co chcemy na nie wrzucić. Fajnie jest, gdy wiedza wypływa nam uszami i aż się prosi o przystrojenie dobrą wizualizacją. Ale skąd czerpać tę wiedzę?

Bo jeśli zasiądziemy bez pewnej bazy jest takie zagrożenie, że skończy się to skopiowaniem na slajdy Wikipedii i ewentualnie dla ubarwienia przeklejeniem kilku informacji z cudzej prezki. Nie jest to ani fajne, ani atrakcyjne.

Ile potrzebuję czasu na przygotowanie prezentacji?

Można zapytać. Jeśli chodzi o odpowiedź, można użyć ulubionej odpowiedzi psychologów społecznych- to zależy. Nie ma takiego jednego przepisu. Nikt nie zagwarantuje, że jeśli usiądziesz i poświęcisz łącznie 20 h na przygotowanie, to będzie super. To ile czasu będziesz musiał/a przeznaczyć na czynności wprawiające dzieło w stan gotowości, zależy najbardziej od tego, ile wiedzy już posiadasz na dany temat. Z jaką bazą zaczynasz. To ogromna różnica czy szykujesz wystąpienie w zakresie swoich wieloletnich doświadczeń; znasz mnóstwo case studies, historii, danych, teorii itp., czy rzucasz się na głęboką wodę i będziesz działać z tematem, o którego istnieniu jeszcze tydzień temu nie słyszałeś/słyszałeś.

Zazwyczaj tak to wygląda. Im mniej masz wiedzy na dany temat, tym więcej czasu potrzebujesz na przygotowanie treści.
Co zatem robić?

Oczywiście najprościej byłoby działać w zakresie prezentacji z obszaru naszych zainteresowań. Jeśli wciąż otaczamy się wiedzą z jakiegoś zakresu, wystarczy wybrać sobie co chcemy w wystąpieniu zamieścić. Można przejść do wizualizacji i działania z uatrakcyjnianiem przekazu.

Życie nie zawsze podrzuca nam tylko truskawki z bitą śmietaną. Co jakiś czas zdarza się chłosta. Może być tak, że przyjdzie nam przygotować prezentację o tematyce, której nie było nawet w niedzielnych koszmarach.

Ale spokojnie, spokojnie! Na wszystko można się przecież przygotować.
Więc, skąd brać wiedzę?

  1. Zrób rekonesans i znajdź przynajmniej 3 książki polecane przez ekspertów z danego obszaru.
    Postaraj się wypisać ciekawe informacje, spostrzeżenia, studia przypadku, dane i badania.

    Ja często korzystam z książek.

    To ostatnio moja ulubiona. Zaznaczam mnóstwo rzeczy!
  2. Poszukaj wystąpień (np. z konferencji TED), podcastów, filmików edukacyjnych, blogów z branży, która właśnie jest Ci potrzebna.
    I znowu- wypisuj informacje, historie, case studies itd.
  3. Sprawdź czy w Twojej okolicy w najbliższym czasie nie jest organizowany jakiś event branżowy; konferencja; szkolenie.
    To świetne źródło informacji i inspiracji. Niebawem minie rok od mojej wizyty na gdyńskim Progress Day. Do dziś korzystam z wiedzy, którą przekazali prelegenci.
  4. Miej otwartą głowę i korzystaj.
    W psychologii istnieje efekt cocktail- party. Polega na uwrażliwieniu na wszelkie bodźce dotyczące naszego „ja”. Czyli, gdy jesteśmy na przyjęciu i towarzyszy nam mnóstwo ludzi, głośna muzyka, kolorowe wody i akurat z kimś gawędzimy, i to pochłania naszą uwagę, ale gdzieś obok w innej rozmowie ktoś wypowie nasze imię- natychmiast się odwrócimy.
    Tak samo możemy skorzystać z primingu, czyli torowania i sprawić, że nasz umysł będzie dostrzegał więcej informacji, bodźców, zdarzeń związanych z tematem naszej prezentacji, jeśli wcześniej nakierujemy mózg na zwracanie uwagi właśnie na wiadomości z konkretnego obszaru.
  5. Zapisuj wszystko w notatniku, folderze na komputerze, kolorowych karteczkach, Google Keep lub Everynote.
    Jeśli nie zapiszesz- uleci. Jeśli usłyszysz coś genialnego, zapisz to. Nie wiesz czy kiedyś Ci się nie przyda. Czasem mamy świetne pomysły przed snem, a rano już ich nie pamiętamy… Jeśli jesteśmy na jakimś szkoleniu, konferencji zazwyczaj zarejestrujemy najwyżej 5 informacji. Jeśli zanotujemy jesteśmy w stanie zapamiętać i wykorzystać o wiele, wiele więcej. Ja korzystam z Google Keep. Telefon jest zazwyczaj pod ręką i nic mi nie umyka. 😉
Działaj.

Wypróbuj powyższe rady i sprawdź czy jest łatwiej. Tak naprawdę te przygotowania nie muszą pochłonąć oceanu czasu, ale jedna nocka (jak w przypadku wielu studenckich prezek) może okazać się za krótka. Warto czasem poświęcić o kilka chwil więcej, żeby zobaczyć zainteresowanie i koncentrację w oczach odbiorców. To miły moment.

A może znasz jeszcze jakiś sposób? Może masz swój ulubiony? Daj znać! 😊

Zapraszam do działania!