O kopaniu się z koniem, co z nim nie warto i o własnej fabryce szczęścia.

Nie żałuję ani minuty. To było naprawdę cudowne przeżycie”!- powiedział Moreese Bickham w wieku 78 lat, którego zwalniano z więzienia po 37 latach niesłusznej odsiadki.

Jak myślisz… ?

kto jest bardziej szczęśliwy… osoba, która rok temu wygrała 314 milionów dolarów na loterii czy osoba, która dokładnie przed rokiem doznała całkowitego paraliżu?

Jeśli mogłabym pobawić się w jasnowidza, a czasem lubię sobie poprzewidywać przyszłość… magiczna kula już w obrotach. Zakładam, że postawiliście, że bardziej szczęśliwi, ba o wiele bardziej szczęśliwi są ludzie, którzy wygrali na loterii.

Zła wiadomość jest taka, że jeśli chciałaś\eś postawić pieniążek na tę odpowiedź- to przegrywasz, a do 10-ego jeszcze daleko. Może być strasznie :D. Dobra wiadomość- szczególnie dla paralityków, no i osób które nie wygrały fortuny na loterii, po roku od obu tych wydarzeń-  poziom szczęścia zarówno u osób, którym los, Bozia lub szczęśliwa, magiczna dłoń dobrego życia, zesłały fortunę, jak i niby na pierwszy rzut oka, mniej obdarowanych dobrym humorem egzystencji, jest taki SAM.

Trauma, która miała miejsce ponad 3 miesiące temu nie ma już znacznego wpływu na nasze samopoczucie.  Chociaż niektórzy lubią kontemplować nieszczęścia i opowiadają jak to ich trawa nie jest wystarczająco zielona, a niebo jakoś mało błękitne, a kawa to już naprawdę zawsze wystygnie zanim wypiją i cały wszechświat się zmawia, żeby zawsze było jakieś yyy i ale.

Otóż, mamy wybór. Jak być szczęśliwym? 

Wystąpienie Dana Gilberta na konferencji TED

dostarcza wiele niespodziewanych faktów na temat szczęścia. Okazuje się, że każdy z nas posiada w głowie niesamowitą maszynę tzw. psychologiczny układ odpornościowy, czyli… system procesów poznawczych, w większości nieświadomych, które pomagają widzieć świat tak, że poprawiają samopoczucie w bieżącej sytuacji. Naturalne szczęście jest wtedy, gdy otrzymujemy to, czego chcieliśmy, syntetyczne- gdy tego nie dostajemy. Okazuje się, że system najlepiej działa w sytuacjach bez wyjścia. Jeżeli idziemy na randkę i chłopak/dziewczyna dłubie w nosie, raczej nie wybierzemy się na kolejną, natomiast jeżeli nasz mąż/nasza żona dłubie w nosie, tłumaczymy sobie że i tak jest wspaniałym człowiekiem, i ma złote serce, i jest najsmaczniejszą pralinką ze wszystkich pralinek życia!  No chyba, że ewentualnie rozwód 😉

Wracając do wygranej na loterii, na pewno znasz powiedzenie „pieniądze szczęścia nie dają” lub „szczęścia nie można kupić”. Okazuje się, że nie do końca… można znaleźć w powiedzeniu mały haczyk, a nawet hak pokaźnych rozmiarów. Otóż, ani suma, ani faktycznie sam fakt posiadania i kitrania kasy w skarpecie nie gwarantują szczęścia, ale sposób wydawania pieniędzy już tak.

Michael Norton zastanawiał się co stałoby się, gdyby ludzie wydawali więcej na innych. Postanowił przeprowadzić eksperyment. Zaprosił do udziału grupę studentów. Na początku badani zostali poproszeni o ocenę poziomu swojego szczęścia. Następnie jedna grupa otrzymała polecenie- do godziny 17 wydaj pieniądze na siebie, druga- do 17 wydaj pieniądze na kogoś innego. Badani dostawali 5 albo 20 dolarów. Zaskoczeniem okazało się to, że kwota wcale nie miała znaczenia. Zwiększone poczucie szczęścia w stosunku do wyjściowego poziomu, miały osoby, które otrzymane pieniądze wydały na inną osobę.

Wnioskując, można wykształcić  przekonanie, które graniczy z pewnością, że warto czynić dobro innym ludziom, gdyż nas to uszczęśliwia i z całą pewnością tak trzeba żyć i nieważne czy mamy na koncie 314 milionów $ czy podarujemy komuś 15 zł. 

#DRUŻYNA JEDNOROŻCA

Shawn Achor podczas swojej prelekcji na konferencji TED opowiedział historię, która pięknie obrazuje moc umiejętności przekierowywania zasobów poznawczych. Mechanizm czasem potrafi otrzeć łzy, jak najlepszy przyjaciel, chroni tyłek niczym poduszka, a do tego motywuje kreatywne myślenie!

Kiedy miałem 7 lat, a moja siostra 5, bawiliśmy się na szczycie piętrowego łóżka. Byłem wtedy 2 lata starszy od niej… Teraz też jestem 2 lata starszy. Ale to oznaczało, że musiała robić to, co ja, a ja chciałem bawić się w wojnę. Więc siedzieliśmy na górze piętrowego łóżka. Po jednej stronie łóżka, ustawiłem moich żołnierzy G.I Joe i broń. Po drugiej stronie stały jej kucyki gotowe do kawaleryjskiego ataku. Są różne wersje tego, co zaszło, a skoro mojej siostry tutaj nie ma opowiem, co się stało naprawdę… Moja siostra to trochę niezdara. Bez żadnej pomocy starszego brata, Amy zniknęła nagle z łóżka i z hukiem wylądowała na podłodze. Nerwowo spojrzałem znad krawędzi łóżka, by zobaczyć siostrę na czworakach, po bolesnym upadku na dłonie i kolana.

[…] ujrzałem twarz siostry: strach, ból i zaskoczenie, mieszanka wybuchowa, która obudziłaby rodziców z zimowej drzemki. Spanikowany siedmioletni umysł mógł zrobić tylko jedno by zapobiec tragedii. Jeśli macie dzieci, widzieliście to setki razy. Powiedziałem: „Amy. Nie płacz. Widziałaś, jak wylądowałaś? Ludzie nie spadają tak na cztery łapy. To znaczy, że jesteś jednorożcem.”
Siostra niczego nie chciała bardziej, niż stać się Amy – niezwykłym jednorożcem, a nie obolałą 5-letnią siostrzyczką. Jej mózg nigdy nie stanął przed taką okazją. Zmanipulowana stanęła w obliczu konfliktu: mózg próbował przydzielić zasoby do odczuwania bólu i zaskoczenia, lub do myślenia, o tożsamości jednorożca. To drugie wygrało. Zamiast płaczu i przerwania zabawy, zamiast budzenia rodziców, które ściągnęłyby na mnie reperkusje, zamiast tego uśmiechnęła się i wspięła się na łóżko z gracją małego jednorożca … Jednorożca ze złamaną nogą.

To od nas zależy na co kierujemy zasoby poznawcze. Możemy sterować nastrojem. I to super, jeśli kierujemy na dobro, mniej super jeśli na wszystko co złe.

Jednak warto wiedzieć, że zawsze jest wybór.

Wyobraź sobie sytuację. Stoisz w korku. W sumie fajnie już być w domu, no ale korek to korek, jeśli nie jedziesz ambulansem, nie przeskoczysz. Większość ludzi się wkurza, pomimo małej prędkości dochodzi do stłuczek, jesteśmy zdekoncentrowani, rozdrażnieni.

A gdyby tak potraktować korek jak Jacek Walkiewicz, który mówi sobie:

– Pomyśl, korek to przywilej. Masz samochód, stać Cię na benzynę, doświadczaj korka.

Kierujemy zasoby poznawcze na to co fajne, ok. Przekonujemy siebie, że jest dobrze.

A gdyby tak słuchać w korku podcastów? To dopiero super, stoję, doświadczam, angażuję się i jeszcze się uczę i to ilu fajnych rzeczy… nic tylko stać :D.

No, bo można się kopać z koniem przez całe życie, można. Tylko po co? I koń cały niezadowolony, i uszkodzić się można, i klapa na całego. Można też zrobić tak, że koń zadowolony, i człowiek szczęśliwy,i wszystko gra i buczy.

Zazwyczaj nie sama sytuacja jest problemem. Problem powstaje dopiero po nabraniu jakiegoś przeświadczenia. Albo nie powstaje. Najpierw jest jakieś zdarzenie aktywujące– np. jutro mam egzamin. Takie zdarzenie wywołuje pewną myśl, myśl rodzi przekonanie- nie jestem przygotowana. Martwię się. Nie zdążę, nie dam, rady, nie zdam. W konsekwencji odpuszczam, bo bez sensu.

A gdyby zmienić pierwszą myśl, przekonanie? No dobra, w sumie nic nie umiem… ale dam radę! Jestem dobrej myśli 😉 Zrobię to, tamto i jeszcze to i na pewno wszystko będzie ok. I zdaję egzamin, śpiewająco, dosłownie- pod nosem nucę sobie ‘’Mam tę moc’’ :D. Pięknie, prawda?


Shawn Achor: Szczęśliwy sekret efektywniejszej pracy.
Dan Gilbert: The surprising science of happiness.
Michael Norton: How to buy happiness?

Zapraszam do działania!