Jak skutecznie osiągać cele? 16 wskazówek+ porady ekspertów.

Im bardziej myślisz o  wyniku, tym ciężej Ci go osiągnąć. Im bardziej skupiasz się na wygranej, tym ciężej wygrać.

Pewnie przynajmniej raz w życiu udało Ci się obejrzeć konkurs skoków narciarskich (jeśli nie, możesz teraz zobaczyć na  YT 10 najdalszych lotów w historii skoków). Mnóstwo odwagi, mnóstwo emocji, mnóstwo pracy. Jeden wygrany.

Często zdarza się tak, że kilku zawodników jest w podobnej formie w sezonie, mają podobny sprzęt, robią podobne ćwiczenia i w większości mają takie same CELE. Wygrywa jeden. Wygrywa konkurs, wygrywa turniej, wygrywa cały Puchar Świata, a ponadto zdobywa medale. Dlaczego?

Im bardziej myślisz o  wyniku, tym ciężej Ci go osiągnąć. Im bardziej skupiasz się na wygranej, tym ciężej wygrać. Znasz to?

W głowach tych, którzy wygrywają jest coś, jest COŚ WIĘCEJ NIŻ EFEKT.

A gdybyś Ty usiadł/a teraz na belce startowej? Wiatr jest nieprzewidywalny, punkt konstrukcyjny daleko, ale masz wszystkie zasoby; masz sprzęt, skupienie, ciężką pracę za sobą i motywację. Puścisz się? A gdyby belka była początkiem, początkiem drogi do realizacji celu? Puszczasz się, nabierasz prędkości, wybijasz się i lecisz, czujesz każdą sekundę lotu, każda sekunda jest przyjemna. Pięknie, prawda?

Podzielę się z Tobą 16 wskazówkami, dzięki którym nauczysz się skutecznie formułować cele, tak żeby dążenie do ich realizacji było efektywne. Dodatkowo otrzymasz  porady od  ekspertów z dziedziny psychologii, coachingu i zarządzania sobą w czasie.

Jak skutecznie realizować cele?
Gotowa, gotowy? Usiądź wygodnie. Zaczynamy!

Piotr Bucki
http://bucki.pro/

„Nasz mózg kocha nagrody. Dlatego bardzo lubimy krótkoterminowe i łatwe do wykonania zadania. „Byłeś na siłowni”? Odznaczone. „Poukładałeś ubrania w szafie”? Odznaczone. Układ nagrody pogłaskany. Dopamina krąży w systemie. Jest przyjemnie. Zdecydowanie trudniej jest przy celach złożonych, takich które wymagają większego wglądu w nas samych. I takich, których realizacja będzie wymagała czegoś znacznie trudniejszego niż zwykła motywacja.

Gdy stawiamy sobie cel, zazwyczaj towarzyszy temu silna emocja – związana z motywacją. Chwilowy zryw, który w połączeniu z optymizmem (czasem z tzw. optimism bias, czyli nadmierną wiarą we własne możliwości) niesie nas jak fala. Tak czuje się wiele osób po spotkaniach z tzw. mówcami motywacyjnymi. Silna euforia w połączeniu z (bardzo szkodliwym) wizualizowaniem sukcesu sprawia, że czujemy się bosko. Będę bogaty, będę umięśniony, będę najlepszą wersją siebie!

Potem motywacyjna fala opada, a my lądujemy gdzieś w magazynie utraconych złudzeń, pomiędzy dziecięcymi marzeniami o byciu strażakiem, kosmonautą i aktorką. Dlaczego się nie udało?
W uproszczeniu – z dwóch powodów. Po pierwsze – nie wolno wizualizować końcowego sukcesu! Ta recepta na szczęście propagowana przez bieda-coachów NIE DZIAŁA. A wręcz torpeduje nasze wysiłki. Badania naukowców z Uniwersytetu California[1] i z Uniwersytetu Pensylwania[2] pokazały jasno, że wizualizowanie ostatecznego rezultatu (obojętnie czy chodzi o sukces na egzaminie czy spadek wagi) sprawia, że nasz mózg uznaje, że już osiągnął rezultat i przestaje nas napędzać do działania. Po drugie – bardzo często zapominamy, że motywacja związana jest z czymś tak nietrwałym jak EMOCJA, więc by osiągnąć cel trzeba ją wzmocnić wytrwałością w działaniu. Czyli rozbijać CEL na konkretne, mniejsze zadania. I te konkretne mniejsze kroki WIZUALIZOWAĆ.

Cel warto też ustalać tak, by był dla nas ważny. Co wydaje się być oczywistym, ale bardzo często cele nie są powiązane z naszymi pragnieniami czy talentami, a z zewnętrznie narzuconymi kulturowo standardami. Warto więc szukać tego, co dla nas ważne.”

1. L. B., & Taylor, S. E. (1999). From thought to action: Effects of process- versus outcome-based mental simulations on performance. Personality and Social Psychology Bulletin, 25, 250–260
2. Oettingen, G., & Wadden, T. A. (1991). Expectation, fantasy, and weight loss: Is the impact of positive thinking always positive? Cognitive Therapy and Research, 15, 167–175.

 

1. Przestań traktować motywację jako magiczną siłę z niebios. Zacznij inwestować w wytrwałość.

Wchodzisz na Instagrama, odpalasz Facebooka. Kolega przebiegł rano 10 km, sąsiadka ogłosiła, że właśnie zdobyła certyfikat C1  z włoskiego, myślisz sobie „Kurczę, ale im się chce! Ale oni są ZMOTYWOWANI”. Zastanawiasz się dlaczego Tobie się nie chce, łóżko jest takie wygodne, może i warto byłoby pobiegać, ale co tak dla zdrowia, w sumie po co lepiej oszczędzać energię, może będzie potrzebna. Układ limbiczny wygrywa, energia zaoszczędzona, przyda się gdy w ciągu dnia przyjdzie uciekać np. przed mamutem ;-). Motywacja znów nie zapukała dziś do Twoich drzwi. A pomyślałaś/eś kiedyś, że to nie o motywację chodzi?

Oglądasz jedno, drugie wystąpienie motywacyjne, słuchasz ludzi którym się udało, w sumie jak słuchasz, to już jesteś z 20 cm nad ziemią, bo przecież Ty też możesz, będzie tak pięknie, będziesz człowiekiem sukcesu i wszyscy będą patrzeć właśnie na Ciebie. Po dwóch dniach łapiesz doła, właściwie bez sensu, wcale już nie czujesz, że możesz wszystko, czujesz się tak beznadziejnie, jeszcze gorzej niż przed obejrzeniem poradnika. Wiesz dlaczego? We wszystkich wystąpieniach jest mnóstwo utartych frazesów, MOŻESZ WSZYSTKO, MOŻESZ WSZYSTKO. Działają jak energetyk. Jest tylko jeden problem; oprócz podobnych sformułowań, w wystąpieniach nie ma ani jednej wskazówki, nie ma konkretnego przepisu, nie ma mowy o tym, że czasem się nie chce, że jest ciężko, że dyscyplina i regularność jest ważna. Nasza magiczna motywacja, najlepszy dar jaki może na nas spłynąć jest tak naprawdę niczym bez wsparcia WYTRWAŁOŚCIĄ.

2. Wizualizuj z głową.

Bardzo długo, w bardzo wielu poradnikach, torpedowano nas wizualizacją. Wizualizacja miała polegać na wyobrażeniu sobie, że już coś mamy, że już coś osiągnęliśmy. I tak człowiek z wagą 150 kg miał sobie wyobrazić, że waży 50 kg i wygląda super, i jest atrakcyjny. W tym momencie najlepiej gdybyś wyrzucił/a myśli o takim sposobie wizualizacji- szkodzi Ci. Z wypowiedzi Piotra wiesz już dlaczego. Kojarzysz  cytat „Nie cel drogi jest najważniejszy, lecz sama podróż”? Cytat nie znajdzie raczej  zastosowania, jeśli koniecznie chcesz wejść na górę Pałacu Kultury i Nauki. Gdy przemierzysz 632 km i okaże się, że pałac jest nieczynny, będzie raczej słabo. Jeśli chodzi jednak o inne (niż zwiedzanie konkretnego obiektu) cele, podróż  jest bardzo ważna. Każdy etap, każdy krok.

Wracając do skoczków narciarskich, Ci którzy osiągają wiele, wyraźnie mówią że każdy skok sprawia im radość. Gdyby nie odczuwali przyjemności z lotów (ba, nawet tych nieudanych), nie chcieliby dłużej skakać. Odległości, puchary, medale są celem, ale droga; treningi, rywalizacja, wzloty, upadki, regularność, dyscyplina, wytrwałość to elementy, bez których wyznaczanie celu wcale nie miałoby sensu. Jeśli chodzi o wizualizowanie konkretnych kroków, etapów; jest to szalenie pomocne. Możemy przećwiczyć sobie w głowie rożne sytuacje, np. jakie przeszkody mogą stanąć na drodze do naszego celu. Jeśli taka przeszkoda spadnie na nas w rzeczywistości, wiemy już co robić, w końcu robimy to już drugi raz (pierwszy w głowie też się liczy) 😉

3. Wiedz, że nie zawsze osiągnięcie celu, przyniesie oczekiwany rezultat.

Chcesz wyjechać na urlop, w efekcie czego chcesz się zrelaksować, wypocząć. Wśród Twoich znajomych popularne są teraz wycieczki zagraniczne: Francja, Włochy, Hiszpania. Decydujesz, że Twoim celem jest wyjazd na urlop do Francji. Nie lubisz zwiedzać, chciałbyś/abyś poleżeć na plaży w Sopocie, popatrzeć z molo na morze. Wtedy wypoczynek byłby bardzo realny. We Francji zwiedzasz, biegasz, gonisz, przecież inni też tak robią. Osiągasz cel, ale efekt w najmniejszym stopniu Cię nie zadowala. Dlaczego? Bo to nie jest Twoje, Francja wcale nie była Twoim celem, ale społeczeństwo tak zasugerowało, a Ty zapominasz, że Twoje cele powinny być ważne dla Ciebie, powinny być spójne z Twoją misją życiową i wartościami. Twój cel powinien być relewentny dla Ciebie. [1]

Kamila Rowińska  napisała na swoim blogu:

„Ile razy patrząc na sukcesy innych myślisz sobie „ale super, też tak chcę!” obserwujesz kogoś, kto przebiegł maraton, dokonał innych wyczynów i dajesz się ponieść fali deklarując, że to teraz również Twój cel? Kopiujesz życie innych, realizujesz społeczny plan czy wybierasz cele zgodne z Tobą? Każdy z nas jest inny i coś, co dla otoczenia może być sukcesem niekoniecznie musi pociągać Ciebie. Wytyczając swoje cele zgodnie ze swoimi wartościami życiowymi zyskujesz wewnętrzną motywację do działania!”. 

https://rowinskabusinesscoaching.com/

Jacek Kłosiński
http://klosinski.net

 „Podział celu na mniejsze części jest skuteczny dlatego, że takie podejście lubi nasz mózg. Ten narząd to miłośnik „zakupów ratalnych”. Woli wysiłek dawkowany w małych, łatwych do ogarnięcia częściach. Porywanie się na duże zaangażowanie i złożone zadania, to ogromny wydatek energetyczny i nasz organizm zrobi wszystko, żeby go uniknąć. Dzieląc cel na mniejsze składowe, możemy w pewnym sensie ten system oszukać. Sumarycznie efekt jest ten sam, ale poprzez skupienie się tylko na kawałeczku jednocześnie unikamy przeciążenia, łatwiej jest nam się zmotywować i wytrwać bo tracimy największego przeciwnika – naszą fizjologię.”

4. Dziel duży cel na mniejsze podcele.

Zrobię w dwa miesiące ogromny projekt. Sama. Mija miesiąc, nie mam nic. Miałam zacząć, ale w sumie nie wiedziałam od czego zacząć, jest tego aż tyle, teraz już na pewno nie skończę, poległam. Zapamiętaj zdanie, które za chwilę przeczytasz. Dobry plan to 70 % SUKCESU. Taki plan w dużej części może składać się właśnie z dużego celu podzielonego na mniejsze; etap po etapie, krok po korku. Zawsze wiesz co jakie działanie podjąć. Podcele dają Ci możliwość osiągnięcia kilku małych zwycięstw, które są lepsze niż jedna wielka porażka.

5. Wykorzystaj torowanie + zapisuj cel.

Według Wikipedii torowanie (priming) to zjawisko polegające na zwiększeniu prawdopodobieństwa wykorzystania określonej kategorii poznawczej w procesach percepcyjnych i myślowych wskutek wielokrotnej ekspozycji bodźca zaliczanego do tej kategorii […]. W uproszczeniu torowanie polega na podprowadzenie mózgu do czegoś poprzez wcześniejsze zapoznanie mózgu z czymś innym, co jakoś wiąże się z elementem, do którego chcemy podprowadzić, czyli ukierunkować mózg żeby zwracał na coś szczególną uwagę. To teraz przykład. Miałaś/eś kiedyś złamaną rękę? Czy w tamtym czasie nie zdarzyło Ci się widzieć nagle więcej osób ze złamaną kończyną? A może zamierzałaś/eś kupić czarnego passata, nagle zauważyłaś/eś że sąsiad ma takiego i właściwie co 5 samochód to taki passat. Liczba osób ze złamanymi kończynami wcale nie wzrosła, liczba czarnych passatów też nie- po prostu Ty kierujesz tam swoją uwagę.

Jak wykorzystać to w dążeniu do celu? ZAPISZ CEL, koniecznie. Twój mózg będzie nakierowany i w codziennych rozmowach, czynnościach będzie pomagał Ci koncentrować uwagę na zasoby, które są Ci potrzebne, które Ci pomogą do celu dotrzeć.

6. Opuszczaj strefę komfortu.

Pewnie już słyszałaś/eś że poza nią dzieje się magia? Ale strefa komfortu jest bezpieczna, znana, działamy w warunkach które są dla nas wygodne. W strefie komfortu nic się nie dzieje, nie rozwijamy się. Bo stres, bo wstyd, a co jak się ośmieszę, a co jak upadnę. Mnóstwo niewiadomych. Jednak, gdy już się odważysz, stanie się magia!

Przytoczę Ci pewną anegdotę:

Mężczyzna wchodzi do tramwaju i kasuje 3 bilety. Siada koło niego pasażer i pyta:

– Czemu ma Pan aż 3 bilety?
– Wie Pan, jak zgubię jeden to będę się źle czuł i mam ten drugi.
– Aa.. rozumiem, że ten trzeci jest w razie wypadku, gdyby zgubił Pan dwa?
– Dokładnie!
– A co Pan zrobi jak zgubi trzy bilety?
– A tu Pana zaskoczę, mam jeszcze miesięczny!

Myślę, że ciężko cały czas coś kontrolować, baaa wszystkiego kontrolować się nie da. Nie zawsze może być bezpiecznie, miło i wygodnie. Zazwyczaj podejmujemy działanie, które jest dla nas dobre, gdy czujemy jakiś dyskomfort, gdy przeżywamy dysonans.

Karolina Chlebosz
http://www.opsychologiisportu.com/

„W psychologii funkcjonuje pojęcie efektu Zeigarnik, który został zauważony i opisany przez Blumę W. Zeigarnik. Początkowo psycholożka opisała to zjawisko jako zadania, które pamiętamy lepiej, z uwagi na to, że nie zostały jeszcze wykonane w porównaniu do tych, które zostały zakończone.

Praktycznym przykładem dla zobrazowania tego zjawiska miała być kelnerka z wiedeńskiej restauracji, którą obserwowała Zeigarnik, a która lepiej pamiętała klientów, którzy nie byli obsłużeni lub nie zapłacili rachunku, niż tych, którzy już opuścili lokal.

Anegdota głosi, że Zeigarnik postanowiła potwierdzić swoje obserwacje w warunkach uczelnianych i poprosiła studentów o wykonanie kilkunastu prostych zadań. Oczywiście od czasu do czasu przerywała im w trakcie, a potem sprawdzała co pamiętają z tego co robili. Okazało się, że mniej więcej 2 x więcej jej studentów zapamiętało to, przy czym Zeigarnik im przerywała niż to, co zrobili gdy nikt im nie przeszkadzał.

Obecnie pogląd na to zjawisko nieco ewaluował i mówi się raczej o tym, że zadania, których dokończenie przerwano, są lepiej pamiętane, niż te, które można było swobodnie dokończyć. To pokłosie eksperymentu, który wykonał Kenneth McGraw. Otóż poprosił swoich studentów o rozwiązanie łamigłówki. Zanim ktokolwiek zdążył się nią zająć, oświadczył że doświadczenie się skończyło i że nie muszą go wykonywać. Okazało się, że 90% z nich nie przerwało pracy, tyle że robili to już z własnej woli. Można na to doświadczenie spojrzeć też z innej strony. Czego potrzeba, żeby skończyć zadania lub zrealizować cel? Po prostu je/go zacząć. Nawet jeżeli zostanie przerwane/y, bo np. nie wystarczy czasu na pełne wykonanie od razu.

Efekt ten jest zauważalny także w sporcie. Mówi się, że warto zakończyć trening w momencie, kiedy nam się udaje np. figura lub podanie, a nie w momencie porażki. Jeżeli zdarzy się pomyłka, warto podjąć jeszcze jedną próbę zakończenia zadania z sukcesem, a nie przerywania w momencie niepowodzenia.”

7. Korzystaj z efektów psychologicznych.

Jak jeszcze wykorzystać efekt Zeigarnik? Przykładowo, Twoim celem jest napisanie pracy dyplomowej. Masz problem z odwlekaniem. Po prostu zacznij, utwórz na komputerze plik, stwórz tytuł, przejrzyj listę książek, które możesz wykorzystać.  Jeśli w tym miejscu przerwiesz pracę, zgodnie z efektem Zeigarnik, pamięć o jej rozpoczęciu będzie lepsza. Presja pamięci pozwoli Ci nabrać prędkości i pomoże Ci ukończyć działanie.

Oprócz efektu Zeigarnik, pomocny może okazać się na drodze do realizacji Twojego celu efekt halo- przykładowo, gdyby Twoim celem było zgubienie 4 kg w X czasie, to jeśli połączysz zdrową dietę, jakieś fajne ćwiczenia i np. basen raz w tygodniu; jedna aktywność będzie napędzała kolejną, jeśli fajnie poćwiczysz, masz chęci żeby zdrowo się odżywiać- wszystko układa się w ciekawą, efektywną całość.

Natomiast efektem, który może nam zaszkodzić jest tzw. efekt piekła, jedno małe niepowiedzenie i od razu myślisz sobie jaki jesteś beznadziejny, że na pewno nie dasz rady i rezygnujesz z celu. Jesteś na diecie, zdarza Ci się zjeść pączka i nagle rezygnujesz, bo twierdzisz że już nie ma sensu, że zepsułeś. Ale czy naprawdę tak jest? Czy pączek skreśla np. dwutygodniową, zdrową dietę?

Warto również pamiętać o mechanizmie licencjonowania moralnego. Mechanizm mówi o tym, żebyś podczas drogi do celu nie zabierał/a sobie czegoś, wręcz przeciwnie żebyś sobie coś dał/a. Przykład? Jeśli dotychczas robiłeś/aś sobie kilka razy dziennie przerwę na papierosa, np. 10 minut, zaplanuj sobie w tym czasie coś co sprawia Ci przyjemność. Może to być 10 minut spaceru, czytanie kilku stron książki, możesz włączyć sobie podcast i dowiedzieć się czegoś nowego albo chociaż włączyć pudelka i podejrzeć co słychać u celebrytów. Zaplanuj sobie coś, na co przez palenie nie miałaś/eś czasu, a również sprawia Ci radość.

Joanna Bogielczyk

https://www.facebook.com/bogielczyk/

http://www.bogielczyk.com/

„SMART mówi o tym , że cel powinien być mierzalny. (Cel jest mierzalny, gdy na każdym etapie jego realizacji potrafisz określić, ile już osiągnąłeś i ile pozostało Ci do końca). To ogromna zaleta tej metody, bo po pierwsze pozwala Ci obiektywnie ocenić na ile Twój cel jest osiągnięty. Po drugie, umożliwia kontrolowanie postępów. I po trzecie, pozwala ocenić, czy jesteś na dobrej drodze.

Badania dowodzą, że ustalenie ambitnego celu podsyca motywację i pobudza do działania. Co więcej, realizacja celu, który jest wyzwaniem, przynosi radość i satysfakcję.

Ambitne cele zwiększają proaktywność, kreatywność i są paliwem dla motywacji w dłuższej perspektywie czasu. (Jeżeli Twoje cele nie są dla Ciebie wyzwaniem, to po prostu będą Cię nudzić).

Metoda SMART zwraca uwagę na realność celu, czyli fizyczną możliwość jego realizacji. Postrzegam to jako ogromną zaletę, bo każe realnie ocenić zasoby, których potrzebujesz do realizacji celu. W przypadku pojawienia się trudności – masz czas, aby zaplanować przeciwdziałanie.

Metoda SMART opiera się na wyznaczaniu realnych celów. To ogromna korzyść w pracy z celami, bo jeśli cel ma motywować musi być osiągalny. Musisz wierzyć, że jesteś w stanie go osiągnąć. Jest to bardzo ważne w procesie zmian i tworzenia nowych nawyków, bo motywują nas tylko osiągalne cele! (Jeśli nie wierzysz w realizację swojego celu zamień go na mniejszy i potraktuj go jako pierwszych krok do realizacji większego celu. Po jego zrealizowaniu wyznacz sobie kolejny).

Określnie celu w czasie, zgodnie z metodą SMART, ogranicza nawyk lenistwa
i prokrastynacji. (Osoby, które nie wyznaczają precyzyjnie terminu realizacji celu, najczęściej nie wykonują pierwszego kroku, odkładając go na jutro. W nieskończoność).  Wyznaczanie terminu daje jasne poczucie kierunku i przekłada się na wzrost motywacji, bo koncentruje nas na działaniu
i szybszym podejmowaniu decyzji.

Określenie ram czasowych wiąże się również z inną zaletą: przybliżający się termin zakończenia działania zawsze daje dużą dawkę motywacji.”

8. uSMARTuj swój cel.

Dobrze, jeśli Twój cel będzie SMART, czyli konkretny, mierzalny, ambitny, realny i określony w czasie. Dokładnie wiesz dokąd idziesz, wiesz gdzie jesteś, ile drogi masz już za sobą i ile jeszcze przed Tobą.

„Niepowodzenia są wkalkulowane w proces dążenia do celu. Dają cenną informację zwrotną. Ignorowanie ich grozi impasem. Jednocześnie nadmierne koncentrowanie się na porażkach może spowodować katastrofalne skutki: obniżenie samooceny, regres, pesymizm.

W dużej mierze to czy osiągniemy cel, czy może dopadnie nas rozgoryczenie zależy od tego czy dana osoba działa według ramy problemu czy ramy rozwiązania. Ludzi z ramy problemu charakteryzuje koncentrowanie energii na tym co nie działa: „nie mogę znaleźć pracy, miłości, szczęścia etc”. „Dlaczego mam tak pod górkę w życiu?” Jestem beznadziejna, beznadziejny”. Taki skrypt percepcyjny zamyka w problemie i utrudnia jego konstruktywne rozwiązanie.

Osoby działające w ramie rozwiązania porażki traktują jako informacje zwrotne, swoiste komunikaty nawigacji w drodze do upragnionego celu. „Coś się nie udało?” „OK to normalne w drodze do celu”. „Jakie mogę z tego wyciągnąć wnioski?” „Czego mnie to nauczyło?” „Jak mogę działać inaczej, żeby zmniejszyć w przyszłości prawdopodobieństwo potknięcia?” Zasoby ludzi z ramy rozwiązania koncentrują się na tym dlaczego chcę osiągnąć cel i jak mogę dotrzeć tam najszybciej.”

9. Zaakceptuj, że porażka jest częścią drogi do celu.

Porażka boli, porażka rani dumę, niepowodzenie uderza w naszą samoocenę. Porażka obarcza nas lękiem, lękiem przed kolejną porażką. Jeżeli robisz cokolwiek, porażka jest nieunikniona. Ba, porażka jest potrzebna. Każde niepowodzenie to lekcja, która pokazuje Ci co nie jest ok, co trzeba naprawić i próbować iść dalej. Pamiętaj, że słabość jest siłą. Porażka jest istotną częścią drogi do sukcesu.

Carol Dweck, profesor psychologii z Columbia University w Nowym Jorku, od 20 lat prowadzi badania nad motywacją osiągnięć. Jeden z wniosków z jej badań wskazuje, że sukces nie jest kwestią wrodzonego talentu, ani szczęścia, nasza inteligencja i zdolności są płynne, możemy je rozwijać i wzmacniać. Osoby, które cechują się nastawieniem na rozwój (rozumieją, że rozwój zależny jest od pracy jaką włożą w naukę, nabywanie nowych kompetencji), z chęcią podejmują się wyzwań oraz nie mają skłonności do poddawania się w przypadku niepowodzenia. Osoby ze sztywnym nastawieniem(wierzą, że talenty i inteligencja są ich częścią i nie da się już nad nimi pracować), rzadko podejmują ryzyko i nie są odporne na krytykę. Boją się porażek, ponieważ chcą za wszelką cenę utrzymać obraz swojej osoby jako osobę inteligentną, zdolną i utalentowaną, która nie ma prawa do błędu, który definiuje ją jako kogoś niezdarnego. [2]

10. Pozytywny język, pozytywne myśli.

Nie chcę być gruba, nie chcę się spóźniać, nie chcę się poddawać. Odpowiedz sobie na proste pytanie: co chcesz mieć w zamian? Chcę być szczupła, chcę być punktualna, chcę być wytrwała. Proste? Niby nic, a ma ogromne znaczenie. Negatywny cel od razu stawia nas w ramie problemu; jest ciężko, źle, nie wiem co zrobić. Pozytywny cel plasuje nas w ramie rozwiązania; jest dobrze, wiem jak działać, przede mną stoi wyzwanie!

„Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów”.

Albert Einstein

11. Błądź odważnie i odważnie wyciągaj wnioski.

Bo niby mówią, że uczymy się na błędach. To nie do końca prawda. Jacek Walkiewicz w swoim wystąpieniu na TED powiedział, że jest od 25 lat psychologiem i zna ludzi, którzy potrafią 10 lat walić głową w ścianę i ciągle są zdziwieni, że głowa boli, a ściana stoi. Na błędach uczymy się jeśli widzimy, że je popełniamy i wiemy, że je popełniamy, ale także jeśli chcemy się czegoś nauczyć. Jest to związane z podejściem rozwojowym i usztywnionym z punktu 9. Jeśli powinie nam się noga i szybko wyciągniemy wnioski i naprawiamy działanie, to super! Jeśli nie- kiepsko.

12. Pamiętaj, że nie wszystko na Ciebie zadziała.

Idealna recepta nie istnieje. Jeśli ktoś powie Ci, że zrobił tak i tak i, że jeśli Ty tak zrobisz to też osiągniesz to samo, to albo to osiągniesz, albo nie. Z wybieraniem metod i działań jest jak ze sprawdzaniem przedmiotu, który przyklei się do ściany, bierzesz kilka rzeczy, rzucasz i sprawdzasz co się klei. Próbuj, próbuj, próbuj, aż odnajdziesz to co jest dla Ciebie naprawdę dobre.

Alina Szklarska
https://designyourlife.pl/

„Ponieważ temat organizacji jest mi szczególnie bliski, nie wyobrażam sobie pracy bez aplikacji, które porządkują moją codzienność i pomagają mi w realizacji zadań. Jednak zanim przejdę do narzędzi elektronicznych, muszę wspomnieć o podstawowym narzędziu mojej pracy –  papierowym plannerze. Pod tym względem jestem tradycjonalistką i przy planowaniu najlepiej sprawdza mi się papieri długopis 🙂 W plannerze rozpisuję główne zadania, które mam do wykonania danego dnia. Zaznaczam priorytety i tworzę listy.

Natomiast przy pracy z dużymi projektami wykorzystuję również narzędzia elektroniczne. Jedną z moich ulubionych aplikacji do planowania jest Trello. Rozpisuję w nim wszystkie duże projekty na specjalnie do tego celu przeznaczonych tablicach. Następnie dzielę projekty na mniejsze zadania, dodaję listy, załączniki itp. Trello wykorzystuję też do pracy z moim zespołem. Bardzo lubię w nim to, że mogę w każdej chwili coś dodać, zmienić, uzupełnić czy skomentować. Wystarczy, że mam zainstalowaną aplikację w telefonie.

Drugim narzędziem, które wykorzystuję w codziennej pracy jest aplikacja Focused. Bazuje ona na metodzie Pomodoro – dzięki niej jestem w stanie lepiej skupić się na zadaniu, które wykonuję w danym momencie (i nie zapominam o przerwach w pracy, co niestety wcześniej dość często mi się zdarzało).

Myślę, że najważniejsze w realizacji celu jest jego precyzyjne określenie i umiejętne wykorzystanie narzędzi, które mamy do dyspozycji.”

13. Wykorzystuj rzeczy, metody i aplikacje, które mogą Ci pomóc.

Notowanie zadań w plannerze umożliwia Ci jasny wgląd w to co masz po kolei do zrobienia (to Twój mały plan działania). Aplikacja Trello również jest bardzo pomocna przy tworzeniu planu projektu, podziału celu na mniejsze podcele. Możesz skorzystać z macierzy Eisenhowera, która pomoże Ci ustalić priorytety i odśmiecić codzienność. Warto również pomyśleć nad zastosowaniem metody Pomodoro, dzięki czemu będziesz miała/a czas na pracę i na przerwę i będzie to jasno sprecyzowane. Możesz skorzystać także z zasady Pareto i dzięki niej znaleźć Twoje 20%, które da Ci 80% rezultatów.

14. Korzystaj z technik treningu mentalnego.
Grzegorz Więcław

na swoim blogu https://www.glowarzadzi.pl/ napisał:Jeśli ktoś chce sobie wyrzeźbić biceps, to sprawa jest w miarę prosta. Idzie na siłownię, podnosi ciężary, dba o dietę itd. Jeśli zrobi się to mądrze i systematycznie biceps nie będzie miał wyjścia – urośnie, wyrzeźbi się. Choć należy zaznaczyć, że efektów nie widać przecież od razu. Proces, na który reaguje nasz mięsień wymaga naszego czasu i zaangażowania. Podobnie jest w kontekście treningu mentalnego, bo nasz mózg pracuje na podobnych zasadach, co biceps. Aby zarówno mózg jak  i mięśnie rozwijały się i pozostawały w dobrej kondycji, należy je trenować.

Proste? Proste. Interesujące jest jednak to, że to mózg decyduje o tym, kiedy zadziała biceps, a nie odwrotnie. W głowie rozstrzygają się najważniejsze kwestie dotyczące tego i każdego innego mięśnia. To właśnie tam toczą się procesy motywacyjne: „może dzisiaj sobie odpuszczę?”, społeczne: „co sobie pomyśli Bysiek, jeśli nie udźwignę X kg?”, emocjonalne: „dobrze się czuję z takim napakowanym bicepsem”, a także samooceny: „jaką wartość ma dla mnie taki biceps?”. Głowa rządzi, bo od głowy wszystko się zaczyna, głowa wszystkim zarządza i w głowie też wszystko się kończy. Kropka. To, co robimy w dużym stopniu zależy od naszego nastawienia, naszych myśli i emocji. Dlatego trening i współzawodnictwo fizyczne również zależą od przygotowania mentalnego.”.

W drodze do realizacji każdego celu pomocny będzie Ci dialog wewnętrzny. Pozytywny dialog wewnętrzny, który pozwala nam zarządzać własnymi myślami, porządkować je, a także wpływa na zachowania. Często mówimy do siebie w myślach, postaraj się żeby  mówić do siebie dobrze, tak żeby korzystnie wpływało to na Twoją koncentrację oraz motywację do dalszego działania; wystarczy krótkie np. „Dam radę, dam radę… biegnę dalej, chwila obecna”.

15. Znajdź mentora.

Ktoś kto zrobił już coś, co Ty zamierzasz zrobić. Zbudował to o czym dopiero myślisz. Pokonał te drogi, które Ty zamierasz pokonywać. Ktoś, kto może ustrzec przed największymi błędami, doradzić, podzielić się doświadczeniem, kontaktami. Łatwiej nam coś osiągnąć, jeśli mamy obok kogoś komu ufamy, mamy jego wsparcie oraz możemy poprosić o podzielenie się doświadczeniem.

16. Jeśli musisz się do kogoś porównywać, to porównuj się do siebie.

Lubimy porównywać się do innych. Sąsiad ma fajny dom, kolega przebiegł maraton, koleżanka 2 tygodnie była w Hiszpanii, a ja? No właśnie, a Ty masz swój cel, który jest ważny dla Ciebie, który odpowiada Twoim wartościom. Masz swoją drogę. Jeśli chcesz się porównywać, porównuj się do siebie sprzed miesiąca, sprzed 2 tygodni, sprzed tygodnia. Jakie postępy uczyniłeś/aś?

BONUS!!!  NAJCZĘŚCIEJ POPEŁNIANE BŁĘDY PODCZAS PRÓBY REALIZOWANIA CELU WEDŁUG PANI SWOJEGO CZASU.

Ola Budzyńska
http://www.paniswojegoczasu.pl/

 „Błąd nr 1:

Ludzie mający problemy z realizacją celów wytyczają sobie zbyt ambitne cele. Powtórzę jeszcze raz: LUDZIE MAJĄCY PROBLEMY Z REALIZACJĄ CELÓW wytyczają sobie zbyt ambitne cele.
Powtarzam to, bo to NIE oznacza, że ambitne cele nie działają, lecz, że nie są one dla każdego. Tak jak plan treningowy osoby biegającej maratony od 10 lat będzie inny niż plan treningowy „świeżaka”, tak samo nasze cele powinny być różne, ze względu na nasz stopień zaawansowania w ich realizacji.

Błąd nr 2:

Nie stosujemy metody małych kroków, zwanej przeze mnie „zasadą tuptania”.
Jak chcemy zacząć czytać książki, to od razu 52 w roku, jak chcemy ćwiczyć to od razu godzinę dziennie, 7 razy w tygodniu i jakoś nie zauważamy, że coś jest lepsze niż nic i lepiej zrobić dwa małe kroki, niż żadnego.

Błąd nr 3:

Odpuszczamy po pierwszej wpadce i nie dajemy sobie przyzwolenia na potknięcia, błędy i pomyłki.Nie wiadomo czemu ludziom się wydaje, że cele powinno się osiągać od razu, za pierwszym razemi najlepiej za jednym zamachem. Żyjemy w czasach, gdy wszystko trzeba mieć „na już” i „natychmiast” i często nie zauważamy, że nasze cele wymagają od nas sporej dawki wysiłku, a to często oznacza krew, pot, łzy i … błędy. Gdy przyjrzymy się osobom, które realizują swoje cele, to zawsze zobaczymy, że ich sukces jest usłany … błędami i potknięciami. I są tam gdzie są nie dlatego, że tych błędów nie robili, ale dlatego, że wyciągali z nich wnioski i szli dalej, zamiast siadać na tyłku i się załamywać.”

Mam nadzieję, że uda Ci się wziąć coś dla siebie i dobrze wykorzystać! Dbaj o siebie, wysypiaj się, bądź odważny, działaj! 😉


[1] Bennewicz M., Coaching i Mentoring w Praktyce, Burda Książki, 2011.
[2] https://www.ted.com/talks/carol_dweck_the_power_of_believing_that_you_can_improve?language=pl#t-107365

Zapraszam do działania!