Storytelling. Dlaczego warto opowiadać historie?

Storytelling. Dawno, dawno temu… za siedmioma górami i lasami?

Kopciuszek, Czerwony Kapturek, Reksio, Tabaluga, Scooby Doo. Pamiętasz te bajki? Która była Twoją ulubioną? Lubiłaś/eś je, prawda?

Historie, bajki, legendy to podstawowy nośnik informacji, motywacji i inspiracji.

Prawdopodobnie już malarstwu skalnemu w jaskini Lascaux we Francji towarzyszyły pewne narracje, które być może były podobne do dzisiejszych.

Historie są stałym elementem naszego życia. Tak samo jak merdający ogon dla szczęśliwego psa, dobry humor pracownika w dzień wypłaty i butelka wody w dłoni każdego z nas podczas czerwcowych upałów. Historie odnajdujemy w telewizji, literaturze, a także poznajemy i rozprzestrzeniamy, chociażby podczas rodzinnych czy przyjacielskich spotkań.

Historie są stałym elementem naszego życia i bardzo to lubimy.

Dlaczego historie działają i dlaczego powinniśmy opakowywać w nie fakty?

Piotr Bucki w swoim kursie o prezentacjach i wystąpieniach mówi, że historie to fakty z duszą. Wspomina o tym, że ludzie biznesu często twierdzą, że różnego rodzaju historyjki nie pasują do tak poważnych wystąpień jakimi są wystąpienia biznesowe. Nic bardziej mylnego! Historie zawsze są naszym sprzymierzeńcem, chociażby ze względu na fakt, że używając ich możemy wytłumaczyć skomplikowane pojęcia i procesy w prosty dla odbiorcy sposób. Dlaczego?

Ludzki mózg to doskonała maszyna przystosowana do opowiadania historii, ale także do przetwarzania informacji podanej właśnie w ten sposób.

Badania nad mózgiem ludzkim, podczas gdy jedna osoba nadaje komunikat w formie historii, a druga ten komunikat odbiera, prowadził Uri Hasson z Uniwersytetu Princeton. Badania te przyniosły fascynujące wnioski, a mianowicie- u nadawcy i odbiorcy komunikatu w formie historii, po pewnym czasie, wzrasta aktywność tych samych ośrodków korowych w mózgu. Jest to zjawisko brain-to-brain coupling. Mózgi narratora i słuchacza synchronizują się. Jeśli jedna osoba opowiada, że rano biegała, a potem szybkim krokiem ruszyła do piekarni, w której cudownie pachniało świeżym, jeszcze ciepłym pieczywem- zarówno u nadawcy i odbiorcy wzrasta aktywność kory motorycznej i śródwęchowej.

Dobrze opowiedziane historie pomagają zrozumieć świat drugiego człowieka.

Mit założycielski.

Znasz historie, kiedy to wielcy zaczynali w garażu? Ludzie z długami, dzięki swojej wytrwałości i wierze w siebie, wymyślili biznes, który nie dość, że wyciągnął ich z dołka- przyniósł miliony? Grupa kolegów zmęczonych korporacją stwierdziła, że ma już dość. Połączyli siły i postanowili sprzedawać naturalne soki w parku, po czym stworzyli dochodowy biznes.

Lubimy poznawać historie innych. Lubimy, jeśli nie mieli łatwego startu. Nie mieli zasobów, a jednak dzięki niektórym cechom i zaangażowaniu odnieśli sukces.

Lubimy, jeśli na początku komuś nie idzie. Ale nie dlatego, że jesteśmy wredni. Dlatego, że możemy za takiego bohatera trzymać kciuki.

Historie wskazują nam pewne wartości, którymi kierowali się inni i są dla nas pewnego rodzaju wskazówką, inspiracją i motywacją.

Historie uwiarygadniają.

Informacje podane w formie historii wydają nam się bardziej wiarygodne, obojętnie czy są prawdziwe, czy z prawdą nie mają nic wspólnego.

Świetnym przykładem jest historia Belle Gibson. Australijka, która opisywała na blogu historię swojej choroby, a mianowicie- nowotwora mózgu. Zdiagnozowana choroba miała być śmiertelna, terapia nie pomagała. W cichym krzyku ostatniej deski ratunku, Belle postanowiła pomóc sobie sama.  Opracowała dla siebie specjalną dietę, którą pokonała nowotwór! Ponadto była osobą tak dobrą i szlachetną, że swoją receptą chciała dzielić się z innymi. Zarobiła na tym mnóstwo pieniędzy. Piękna historia. Wszystko byłoby ok. Problemem jednak okazało się to, że nowotwór to wymysł. Sposób na oszukanie ludzi i zarobienie dużej kasy. Dziesiątki tysięcy osób na świecie uwierzyło we wszystkie kłamstwa.

Dość popularną, bardzo przylepną historią, która od razu przychodzi mi do głowy, jest historyjka o bezstresowym wychowaniu. Być może ją znasz? Bardzo często jest przywoływana, żeby pokazać wady bezstresowego wychowania. Ludzie opowiadają ją jako prawdziwą.

Pewnego słonecznego dnia, młody chłopak wsiadł do tramwaju. Zajął miejsce naprzeciw kobiety podróżującej  z 4 lub 5- letnim synkiem. Chłopiec cały czas machał nogami, brudząc spodnie chłopaka. Za pierwszym razem nie zadziało się nic. Za drugim, chłopak zwrócił uwagę dziecku, prosząc żeby tak nie robiło, ponieważ brudzi mu spodnie. Dziecko spróbowało jednak szczęścia po raz kolejny. Chłopak się wkurzył i tym razem zwrócił uwagę mamie chłopca, która stwierdziła, że nie będzie syna pouczać, ponieważ wychowuje go bezstresowo. Po chwili tramwaj zatrzymał się na przystanku. Podróż „pokopanego” chłopaka dobiegła końca. Wychodząc, wyjął z ust gumę do żucia i przykleił ją we włosy „ulubionej” pasażerki, dodając z uśmiechem- mnie mama również wychowywała bezstresowo.

Monomit Campbella.

Joseph Campbell w swojej książce Bohater o tysiącu twarzy opisuje monomit, czyli podstawową strukturę opowieści, w której to bohater przechodzi przez pewien określony cykl.

Na monomicie opiera się mnóstwo dzieł literackich i filmowych. W monomicie ukazuje się motyw podróży bohatera.

Struktura Campbella zakłada istnienie dwóch światów. Świat 1 to zwyczajny świat bohatera. Jest to status quo- codzienność. Poznajemy czas i miejsce akcji, bohatera, jego cele i motywacje. Motywacje, czyli coś co pcha go do działania. Mogą być to czynniki zewnętrzne (narzucone działanie) lub wewnętrzne (coś go nosi). W świecie pierwszym rozpoczyna się przygoda.
Świat 1 to dom Harrego Pottera, w którym mieszka z ciotką i wujkiem. W Igrzyskach Śmierci świat 1 dla Katniss to najbiedniejszy dystrykt w państwie Panem. Dla Bilbo Bagginsa świat 1 to Shire.

Być może oglądaliście „Czarodziejki” lub/i „H2o wystarczy kropla”. Dla sióstr światem 1 było ich codzienne życie. Każda z nich mieszkała osobno i prowadziła egzystencję według własnych zasad. W H2o światem 1 był dom rodzinny, szkoła, basen itd.

Następnie przychodzi moment wezwania do działania, tzw. powołanie do przygody. Ktoś lub coś każe bohaterowi podjąć wyzwanie i opuścić zwyczajny, wygodny świat.

Harrego, Katniss i Bilbo łączy właśnie przejście przez próg do innego świata. Przekraczają go i przeżywają przygody.

Następuje przekroczenie progu między światami. Ten drugi jest nieznany, dziwny, niesamowity. Właśnie w nim bohater przeżywa przygody. Harry otrzymał list z Hogwartu i odwiedził go Hagrid, Katniss co prawda nie została powołana do uczestnictwa w Igrzyskach Śmierci, ale z dystryktu wytypowano jej młodszą siostrę, którą postanowiła zastąpić. Bilbo przeżył nieoczekiwane spotkanie z Gandalfem.

Przygoda rozpoczyna się na dobre. Na początku bohater bardzo często napotyka przeszkody. Zdarza się, że ponosi klęskę, która ma go czegoś nauczyć. Zdarza się, że coś lub ktoś mu pomaga– magiczne siły, tajemniczy eliksir, postać lub przyjaciel. Na drodze spotyka jeszcze kilka przeszkód, które musi pokonać. Na ścieżce przygody czai się przeciwnik. Potwór, problem, wielka słabość, czas. Bohatera czeka ostateczna rozgrywka, próba końcowa i rozwiązanie. Albo wygrywa, udowadniając, że dobro zawsze zwycięża zło, albo przegrywa, ale ta przegrana zawsze jest po coś. Uczy bohatera i wskazuje nowe szanse.

Ostatecznie bohater wraca do swojego świata. Świata 1. Nie jest to już jednak ta sama postać. Jest bogatsza o nowe doświadczenia, przeżycia. Niesie bagaż z lekcjami pokory i dość ciężką, ale jakże ważną znajomością siebie i życia.

Elementy, z których składa się historia.
Z życia wzięte.

Wplatanie historii w swoje wystąpienia, prezentacje, artykuły zawsze powinno mieć cel. Julia Galef używa historii o Alfredzie Dreyfusie, żeby wytłumaczyć na czym polega motywowane rozumowanie. Sir Ken Robinson przytacza anegdotę o rysującej dziewczynce, wskazując na kreatywność dzieci, która w szkole jest zabijana niczym komar laczkiem. Janina Daily stworzyła historię o Ryszardzie, który przywiązał się do komina, żeby rozjaśnić ludziom raport Polskiej Izby Ubezpieczeń i zachęcić do skorzystania z usług. Kamil Kozieł podczas swojego wystąpienia na TEDx Koszalin opowiedział genialną historię o księdzu z Sandomierza (jest tak genialna, że bardzo chętnie co jakiś czas do niej wracam), żeby pokazać jak buduje się naprawdę genialne narracje.

Sama uwielbiam przytaczać albo tworzyć historie, żeby coś lepiej wytłumaczyć, zaangażować, zaciekawić, przekazać coś trudnego w prosty i miły dla odbiorcy sposób. Nie zawsze korzystam ze struktury monomitu. Czasami biorę dla siebie tylko niektóre etapy. I tak we wpisie:

Jak ustalać priorytety? Nie możesz tańczyć na dwóch weselach w tym samym czasie. Jest historia Ryszarda, który sumiennie przygotowywał się do maratonu, a na chwilę przed zbłądził.

Wszystko co robisz źle projektując swoje prezentacje. Jak to naprawić? Tutaj z kolei jest Krzysiek, który tak jak wiele innych osób boryka się z poważnym problemem, a mianowicie spadł na niego obowiązek przygotowania prezentacji i on chciałby to zrobić fajnie.

Samospełniające się proroctwo- o tępych geniuszach, banku i zdradzie. A tutaj jest świetna historia pani Daugherty, którą poznałam podczas Progress Day 2018. Idealnie tłumaczy na czym polega samospełniające się proroctwo.

Warto pamiętać, że…

Historii nie opowiada się dla samego opowiadania. Znaczy można i tak, ale bezpieczniej jest wiedzieć jaki mamy cel. Po co to robimy. Wtedy mamy większe szanse na to, że „zażre”.

Ustal czy chcesz pomóc ludziom coś zrozumieć. Może wzmocnić jakieś przekonania albo udowodnić, że żyją w błędzie? Może chodzi Ci o to, żeby zmotywować innych.

Ustalenie celu z pewnością pomoże Ci w doborze odpowiedniej historii 😊.

Zachęcam Cię do ćwiczeń! Zobaczysz efekty i… będziesz się świetnie bawić 😊.


Piotr Bucki, Udemy, Prezentacje i wystąpienia publiczne
Joseph Campbell, Bohater o tysiącu twarzy

Zapraszam do działania!