Czy masz coś co może Cię uratować?

Miesiąc kontemplacji.

Jest grudzień. To taki czas, że jedni się bardzo cieszą, bo zaraz jedzenie i prezenty. Inni cieszą się trochę mniej, bo to jedzenie trzeba przygotować, a w pakiecie z przygotowaniami dostaje się zmywanie naczyń. Ci, którzy cieszą się mniej, wiedzą też, że za prezenty zapłacą i wtedy portfel uszczupla się w zastraszającym tempie, a uda nie chcą.

A może by tak podsumować.

Jest grudzień. Za nami 11 miesięcy. Jakich? Może były spokojne, pełne oddechu i uśmiechu, doświetlone blaskiem słów „tak, to mi się udało”. Może było burzliwie, może miało być głośno, a krzyk okazał się być zbyt cichy. Może były bitwy, a nawet wojny i mnóstwo szarpania. Może było mocno. W każdym razie jest grudzień i już za moment obok głowy śmignie Ci myśl- a gdyby tak to wszystko podsumować? Kończy się stare, zaczyna nowe- weźmy i zaprojektujmy lepsze, fajniejsze, mocniejsze życie. Bo już za chwilę odwiedzi nas czas niby-postoju, zawieszenia. Tak, to ten czas pomiędzy Bożym Narodzeniem, a Nowym Rokiem. Będziesz przeciążony zbyt pokaźną porcją sernika, która o dziwo się zmieściła. W dodatku była zagryziona karpiem i dopchnięta pierogiem. I usiądziesz z tym przeciążeniem, może też z kawą w kubku z reniferem i popatrzysz na życie z należytą uwagą. I pomyślisz co ten rok Ci dał, co w nim definitywnie zostawić, żeby do tego nowego przejść takim totalnie pewnym krokiem jako lepszy człowiek.

Teraz też jest dobry czas.

Żeby przyjrzeć się życiu uważniej. Zaopiekować się sobą. Co jakiś czas się gubię. Tak sobie siadam i myślę, że to nie ma sensu, tamtego nie warto i jest źle. Co jakiś czas czuję przestój. Nie lubię tego uczucia. Trochę jakby mapa nawaliła, człowiek stoi i czeka, i nie wie dokąd iść ani na czym stoi. A może to właśnie wtedy oddalam się od celu? I ja wtedy zamiast przelewać lęk między kubek z kawą, a jakąś tam inną szklanką- działam. Zamiast narzekać i marudzić, aktualizuję swoje priorytety. Aktualizuję, bo one się zmieniają i ja się zmieniam. I to nie jest kwestia, że tak trzeba co miesiąc, co rok, a może co 5. Każdy aktualizuje, kiedy uważa, że potrzeba. Gdy coś gdzieś boli i chcemy odkryć co to jest i naprawić. Siadam i wyciągam kartkę i sobie wypisuję jak jest, jak chcę żeby było, co robię że nie jest tak jak chcę i co mogę zrobić żeby było jakbym chciała. Super, prawda? Tworzy się plan naprawczy, który można wdrożyć.

Jest coś co mi pomaga.

I to bardzo. Mimo, że się gubię, mimo że czasem wątpię- to mam swój prywatny kwadrat. Jest tylko mój i mnie trzyma. I tym moim kwadratem jest po pierwsze świadomość tego co chcę w życiu i od życia, po drugie totalne zafiksowanie na punkcie mojej pasji (co mocno rezonuje z tym co w życiu chcę robić) i po trzecie- osoby, które mnie wspierają. I one zawsze powiedzą coś co dodaje otuchy i pozytywnie doładowuje życie. Prywatny kwadrat to coś co jest zawsze, można się tam zaszyć. On ratuje życie. Trzyma i każe rano wstawać i krzyczy: działaj! Wiesz po co.

Jak znaleźć swój prywatny kwadrat?

Najlepiej po prostu szukać. A może masz już coś co może Cię uratować? Fajnie co jakiś czas znaleźć dla siebie godzinę albo chociaż pół i ze sobą pobyć. Tak w szczerości, uwadze i skupieniu. Wypić kawę, zagryźć ciastkiem i zaktualizować priorytety, cele marzenia. Przyznać, że coś jest do dupy, a coś jest super- w to idę dalej! Może grudzień to dobry czas, żeby wprowadzić nowy nawyk i go pielęgnować. Codzienna rutyna może być czymś co ratuje i trzyma przy życiu. Bo to jakiś ład. Ład, który może dać Ci poczucie spokoju. Może teraz jest najbardziej odpowiednim czasem? Tak, żeby w ten czas podsumowań móc sobie odhaczyć coś dodatkowo. Bo to super, że z roku na rok chcemy być lepszymi ludźmi. Tylko to bycie wymaga nie tylko chęci, a przede wszystkim działania- prężnego i skutecznego.

Więc jak- masz coś co może Cię uratować?

Jeśli tak- super. Pielęgnuj to! I ciesz się codziennością. Próbuj, doświadczaj, gub się i wracaj do kwadratu. W wolnej chwili możesz odpocząć, a jak najlepiej odpoczywać?

Jeśli nie- masz dużo czasu, żeby poszukać. Próbuj i doświadczaj, dobrze mieć swój prywatny kwadrat. I pamiętaj, że on zależy tylko od Ciebie i jest tylko Twój, bo Twoja harmonia to Twoja harmonia.

Zapraszam do działania!