A co jeśli pewnego dnia przyjdzie Ci stracić siebie z oczu?

Jesteś.

Tylko gdzie? Zastanawiasz się czasem? Wybory i decyzje. Praca, kasa, priorytety, projekty, terminy, przyjaciele, rywale, wczesne poranki i późne godziny nocne. Rozwój, lepsze życie, nowe szanse, motywacja i doły. Wciąż robisz coś tylko dla kogoś, a może wciąż patrzysz tylko na siebie. Ciągłe usprawiedliwienia. Źle wyglądasz, źle jadasz, źle sypiasz, źle żyjesz. Ale masz w planie wyglądać, jadać, sypiać i żyć doskonale. Kiedyś. Jak już będziesz miał mnóstwo kasy, wszystko dopięte na ostatni guzik markowej marynarki i będziesz trzymał w garści rywali. Kiedyś. Kiedy u Twojego boku będzie ktoś piękny, dobry i mądry, i taki któremu możesz ufać, i możesz wszystko. Kiedyś. Kiedy już siebie polubisz, kiedy uznasz że to osiągnąłeś i Twój rozwój, Twoja motywacja, wykorzystane szanse i stanowisko rezonują jak widelec z nożem, kawa z mlekiem i jajko z majonezem. Tylko czasem bywa tak, że nóż się tępi, mleko zachodzi kożuchem, a zamiast jajka trafia się zbuk.

Dlaczego nie zaprzyjaźnisz się ze sobą już dzisiaj?

Wciąż czekasz na lepszego siebie, zamiast po prostu stanąć po swojej stronie i być za sobą. A co jeśli lepszy Ty nie nadejdzie? Boisz się, prawda? I pielęgnujesz strach, a on rośnie. I staje się tak obszerny, że gdy jesteście razem w aucie przed kolejną rozmową o pracę z szansami na lepsze jutro, musisz wymknąć się szyberdachem, żeby go przechytrzyć. Ale to wymaga postawienia się za samym sobą. Twój kontakt ze sobą, słuchanie siebie, uważność na wszystko co płynie z Twojego ciała i Twoje nastawienie to kawałki układanki, które jeśli tylko zechcesz mogą pasować i zbudować coś naprawdę super. W życiu liczy się harmonia na linii umysł-ciało-emocje. Jeśli wciąż się stresujesz, boisz, wstydzisz- Twoje ciało to czuje i nie działa tak jak mogłoby działać. Przewietrz głowę, medytuj, ćwicz uważność, snuj refleksję, bądź dla siebie przyjacielem. Zdrowie to przede wszystkim to co czujemy, myślimy i mówimy.

Podaruj sobie możliwość bycia nieidealnym.

Z włosem, który nie ułożył się jak powinien. Z wybuchem śmiechu w najmniej oczekiwanym momencie. Z porażką, która przyszła kiedy odkurzałeś dywan w oczekiwaniu na sukces. Ze spóźnieniem na spotkanie. Z całą swoją przeszłością. Z tym, że ktoś na kogo liczyłeś nie wspierał Cię odpowiednio mocno. Z 365 dniami rozbitymi na 24 godziny otulone nadzieją na możliwości, które pojawią się nad horyzontem, ale ich nie było. Z zaufaniem, które utonęło pomimo, że rzucałeś koło ratunkowe. Po prostu nie bój się wygłupić, czegoś spieprzyć i się przyznać, i nie bój się dystansu, i wiedz, że…

Twoje reakcje mogą być promieniem uśmiechu miziającym po karku.

Coś Ci się przydarza i na to reagujesz. I to Ty możesz być dla siebie silnym ramieniem pocieszenia, możesz być też człowiekiem, który ścieli łóżko, żeby przeleżeć w nim 10 najbliższych lat jako pan i władca prześcieradła, bo nie wyszło. To nie świat decyduje. Bo świat nie zatrzyma się ani na chwilę, żeby Ci współczuć. Świat nie stanie w miejscu, żeby pokazać Ci zalaną łzami wzruszenia twarz. Jeśli nie rozwiążesz swojego problemu, nie pocieszysz samego siebie- świat nie zrobi tego za Ciebie. Często jest tak, że Twoje życie to 10% tego co Ci się przydarza i 90% tego jak zareagujesz.

Więc zrób coś wreszcie.  

Najłatwiej i najgorzej jest stanąć i brać wszystko od życia bez jakiejkolwiek selekcji. I narzekać, że praca nie taka, że człowiek u boku nie zasługuje na spędzenie z nim życia, że kasy wciąż mało, a otoczenie jakieś brzydkie. Najgorsze co możesz zrobić to to akceptować tylko po to żeby wciąż było jakoś. Zmień w życiu coś co Cię boli, co doskwiera, co sprawia, że budzisz się z oczami zalanymi łzami frustracji. Samo staje się rzadko. I pewnie się boisz. Boisz się zaczynać nowe, kończyć stare, bo po drugiej stronie drzwi jest niepewność.

Nigdy nie trać siebie z oczu.

Jesteś ważny. Zawsze. Dobrze być dla siebie zdrowym egoistą. Rozpieszczać się z rozsądkiem i opieprzać  z uczuciem. Dawać sobie szanse. Zawsze. I dać sobie jedną z najważniejszych szans, a mianowicie na dobrą relację ze samym sobą. Na słuchanie siebie, swoich potrzeb, przekonań, na refleksję, na spieprzanie sobie życia i układania go na nowo. Szansę na runięcie wszystkiego i pokrycia się bliznami. Szansę na gojenie. Szansę na doświadczanie i wynoszenie lekcji. Szansę, żeby rozpaczać i szansę, żeby śmiać się i tańczyć jakby nikt nie patrzył. Bo nie ma emocji złych i dobrych, są tylko nasze reakcje. Wszystkie nadają życiu odpowiedni kształt.

Jak patrzeć, żeby widzieć na pewno?

Z miłością, zaangażowaniem i ciepłym światełkiem w oczach. Z mnóstwem czasu dla samego siebie. Poznanie siebie wymaga poświęcenia. Bo ciężko usłyszeć się w tłumie, gdzie każdy krzyczy i każdy ma swoje oczekiwania. Jest czasem w życiu taki moment tzw. błysk. Nagle coś się dzieje i wszystko staje się jasne. I dzieje się tak pod wpływem anegdoty, filmu, książki. Czasem wystarczy coś zobaczyć i po prostu się wie. Obserwuj siebie. Spróbuj wprowadzić w życie nowy nawyk i zobacz jak się z tym czujesz. I pytaj się często jak czujesz się z problemem, wyzwaniem, sytuacją i odpowiadaj. Szukaj inspiracji w otaczającym świecie, bo bez niej ciężko gnać do przodu lewym pasem autem bez szyberdachu. Z mojej strony polecam Ci filmy: Siła spokoju, W pogoni za szczęściem, Whiplash; książkę: Człowiek w poszukiwaniu sensu i filmik z wystąpieniem Jacka Walkiewicza Pełna moc odwagi. Może uda Ci się doświadczyć błysku?

Zapraszam do działania!