O zmienianiu wad w zalety- minusy w plusy.

#Najlepsza miliardowa kampania.

Miliard dolarów. Dokładnie tyle kary za „złamanie patentów” Apple musiał zapłacić Samsung. Sąd wydawał wyrok, który wskazywał, że telefon koreańskiego producenta jest dokładnie taki sam jak model iPhona. Samsung przegrał mobilną wojnę. Ale czy na pewno?

Samsung postanowił wykorzystać wyrok. Co więcej, postanowił zrobić to dobrze. Z jednej strony- przegrali. Z drugiej otrzymali oficjalne stwierdzenie zarówno od Apple jak i władzy sądowniczej, że Samsung jest dokładnie taki sam, jak iPhone. I teraz uwaga! Samsung stworzył sprytną jak doświadczona księgowa kampanię. Zrobili tak: na billboardy wrzucono oficjalny wyrok sądu, a pod tym wyrokiem widniał mniej więcej taki tekst: „iPhone ma procesor XYZ. Samsung ma dokładnie taki sam procesor. iPhone stworzono z tworzywa XYZ. Samsung powstał dokładnie z tego samego. […] Samsung jest dokładnie taki sam, ale… Ale jest tańszy”. Można? Można!

Niby przegrali. Musieli zapłacić, ale dzięki całemu procesowi ludzie zauważyli, że Samsung to to samo co Apple. Tylko znacznie tańsze. I to nie było takie stwierdzenie oparte na patyku wsadzonym w piasek. To było stwierdzenie poparte przez Apple i jeszcze umocnione opinią sądu. Mocno, prawda?

Minus w plus- piękna zamianka!

#Nie trzeba być pierwszym, żeby być lepszym.

Czy do sukcesu jest potrzebne miejsce numer 1? Okazuje się, że nie. Sieć wypożyczalni samochodów Avis, która to według rankingu plasowała się na drugim miejscu, stworzyła reklamę totalnie szczerą: „Jesteśmy dopiero drudzy na rynku. Dlatego musimy starać się o Ciebie bardziej”. I ta reklama zadziałała! Klienci zaczęli wybierać „gorszą” firmę, olewając lidera na rynku. Słabość, która została wykorzystana wzorowo. Słabość, która okazała się zaletą. Jesteśmy (dopiero) drudzy i musimy się o Ciebie bardziej starać (Ci pierwsi aż tak nie muszą). I fajnie!

#Czy to ciąża?

Kampania, o której dowiedziałam się kilka dni temu. Zwykle w reklamach widzimy mężczyzn wysportowanych, zadbanych, przystojnych. Widzimy zwycięzców i sportowców. Widzimy bohaterów kipiących męstwem. Tymczasem  niemiecka agencja reklamowa Jung von Matt postanowiła wykorzystać do reklamy mężczyznę, który wyglądem bardziej odpowiada przeciętnemu konsumentowi piwa. Czyli jest to facet z typowym brzuchem piwnym. I teraz co by tu wymyślić, żeby z tego brzucha uczynić atut? Wymyślili sobie przebiegle zastosowanie pewnego rodzaju odwrócenia. Bo, co by było gdyby mężczyźni byli tak dumni ze swojego brzucha i traktowali go z troską niczym kobiety rozczulające się nad swoim brzuchem, w którym mieszka maluszek? Dodatkowo w hasło reklamowe wplecione jest uczucie, a mianowicie jest to „Brewed with love” (Warzone z miłością).

Zdjęcia przypominają popularne sesje zdjęciowe przyszłych mam.

I mi tutaj ta zmiana wady w zaletę nie przypadła do gustu. Bo, gdybym była facetem… nawet takim lubiącym piwo. Mogłabym lubić też piłkę nożną, a to mocno sprzyja lubieniu piwa i spożywaniu go podczas tego uroczystego wydarzenia jakim jest mecz. To nawet gdyby zaistniały te wszystkie warunki, to ja bym chyba się starała to piwo odlubić. Bo ten brzuch to jednak tak trochę przeraża. Bo nie pije się piwa po to, żeby taki brzuch mieć. To jest pewnego rodzaju skutek uboczny, o którym w momencie zakupu trunku się nie myśli, bo gdyby się myślało to człowiek by się z 20 razy zastanowił i odbył ze sobą taki jednak poważny dialog w stylu -Stefan, ale czy Ty na pewno tego chcesz? Czy ta ciąża aby na pewno będzie chciana?

#Co mogę zrobić dla siebie?

Samsung osiągnął sukces. „Tym drugim” też się udało. Ludzie od piwa próbowali. Moim zdaniem wyszło średnio, ale do części kampania pewnie przemówi, jedno trzeba im oddać- zdjęcia wzbudzają emocje. Teraz kolej na Ciebie!

Każdy z nas ma wady. Wiem, bardzo śmiała teza! Śmiało zaproponuję Ci też ćwiczenie, a mianowicie polega ono na tym, żeby te swoje wady wypisać i podjąć próbę uczynienia z nich atutów. To samo można zrobić z porażkami. Jako fanka przyglądaniu się rzeczywistości z różnych perspektyw, myślę, że jest to ćwiczenie genialne. Przykłady? Szybko się złoszczę. Dzięki temu jasno wyznaczam swoje granice i nie pozwalam wejść sobie na głowę. Dobrze? Dobrze! Jestem spóźnialska. Dzięki temu nie muszę na nikogo czekać, żyję dynamicznie i zaliczam poranny jogging. I tak dalej…kreatywność mile widziana 😉

#Umiar.

Chcę, żebyś zrozumiał/a mnie dobrze. Nie chodzi o to, żeby z każdej swojej wady zrobić zaletę! To mogłoby być niebezpieczne. Nad niektórymi minusami fajnie pracować i coś zmienić, wprowadzić nowe nawyki, przejść metamorfozę (jeszcze ciekawszą, niż w jednym z programów TVN Style). Niektóre wady nie przeszkadzają nam na tyle, żeby stanąć przez lustrem i powiedzieć sobie prosto w oczy -Rozwodzimy się! Koniec z tym. Od dziś jestem wolnym człowiekiem. Bez piwnego brzuszka! O tak! I jeśli coś nam nie przeszkadza warto poszukać pozytywnej strony i świadomie zmienić minus w plus. I zamiast się przejmować, być po prostu zadowolonym 😊

Zapraszam do działania!